IndeksGalleryFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sklep

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Alain Cearneth
Uczeń
avatar

Liczba postów : 154
Age : 33
Skąd : Caller
Wiek : 24
Gotówka : 149 Galeonów, 16 Sykli, 21 Knutów
Join date : 14/04/2009

PisanieTemat: Sklep   Nie Kwi 19, 2009 4:19 pm

Panna Grota chętnie sprzedaje swoje wynalazki, tak samo jak wytwory. Od kilku lat sama tworzy różdżki, oczywiście z lekką pomocą swojego dziadka.
Każda różdżka kosztuje 3 Galeony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://beauxbatonsschool.lifeme.net
Isabella d'Epinay
Uczennica
avatar

Liczba postów : 7
Age : 25
Skąd : Bordeaux/Lille
Wiek : 16 lat.
Gotówka : 79g 16s 21k
Join date : 21/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Sro Kwi 22, 2009 6:31 pm

Jej ostatnia różdżka, a zarazem druga z kolei, uległa samozniszczeniu, dlatego po raz trzeci zmuszona była odwiedzić sklep panny Groty. Nie tracąc jednak z tej perspektywy humoru, z uśmiechem weszła do budynku i nie zwracając na nic uwagi, skierowała się ku ladzie, za której młoda kobieta jakby na nią czekała.
- Który to raz? Czwarty? - zapytała, chichocząc cicho pod nosem.
- Trzeci. - wymamrotała Bella, krzywiąc się lekko. Ale po chwili znów jej buzia rozpogodziła się. Panna Grota nie czekała dłużej, odwróciła się i zniknęła gdzieś między półkami. Po kilkunastu sekundach, powróciła na swoje miejsce, w ręku trzymając kilka pudełeczek.
- Jestem pewna, że ta będzie odpowiednia. - powiedziała, podając jej jedno opakowanie. Kontynuowała, gdy Bella wyciągnęła już różdżkę. - Ale wzięłam jeszcze kilka, tak na wszelki wypadek.
- Tak. Jest fenomenalna. - bąknęła, oglądając magiczny "patyk" z każdej strony. Poczuła jak jej ciało wypełnia przyjemna fala ciepła. Dziwna energia zawładnęła nią, wyglądała jak zahipnotyzowana. Jeszcze żadna z jej wcześniejszych różdżek tak na nią nie działała. Nie oczekując nawet krótkiego opisu, co owy "patyk" w sobie posiada, ile cali mierzy, wyciągnęła z sakiewki troszkę więcej niż 3 galeony.
- Reszty nie trzeba. - rzuciła przez ramię, gdy już kroczyła ku wyjściu. Posłała jej jeszcze jeden uśmiech, nim całkowicie zniknęła za drzwiami.
Wtopiła się w tłum ludzi na ulicy i wraz z nim zaczęła kierować się ku stacji. Trzeba wrócić jak najszybciej do szkoły, bowiem za nieobecność i przebywanie poza terenami szkoły karą może być nawet wydalenie ze placówki, a tego byśmy nie chcieli, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrianne d'Epinay
Uczennica
avatar

Liczba postów : 10
Age : 24
Skąd : Ie Mans
Gotówka : 80g 128s 21k
Join date : 15/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 2:05 pm

Brunetka wkroczyła do sklepu, będąc w coraz lepszym nastroju. Różdżkę miała już od dawna, ale ta złamała jej się, gdy wypadła przez zamkowe okno. Za ladą stała Panna Grota, która - jak każda inna ekspedientka uśmiechała się do niej promiennie. Adrianne podeszła do lady.
- Poproszę różdżkę, 10,5 cali, włos z głowy willi, sztywna. Ahh, drewno różane. - powiedziała i spojrzała swoimi ciemnymi oczyma na kobietę, która znikła między ogromnymi półkami, kilka minut później przynosząc małe pudełeczko.
- Proszę. - odparła kobieta i wręczyła Adrianne owe pudełeczko, które dziewczyna włożyła do torby.
- Razem 3 galeony, tak ? - upewniła się dziewczyna, a gdy sprzedawczyni pokiwała głową, podała jej należną sumę pieniędzy, chwilę później wychodząc ze sklepu i zmierzając ku następnemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis Ferlaud
Uczeń
avatar

Liczba postów : 20
Age : 25
Skąd : Bordeaux
Gotówka : 52g 16s 21k
Join date : 22/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 9:08 pm

Tak, różdżka złamana. Nie było innego wyjścia, trzeba było się wybrac do La Cidas po nową. Co prawda do poprzedniej był bardzo przywiązany, ale co się stało to się nie odstanie. Jest złamana i na nic się mu już nie przyda. Nie miał zamiaru się jej jednak pozbywac. Zostawi ją sobie na pamiątkę. Leży teraz w dwóch kawałkach na jego szafce nocnej w dormitorium. Wielka szkoda, że był zmuszony zastapic ją inną. Wszedł do sklepu z różdżkami.
- Dzień Dobry - powedział, mając lekki uśmiech na twarzy.
- Dzień dobry panu. W czym mogę pomóc? - spytała sprzedawczyni z promiennym uśmiechem, podchodząc bliżej lady.
- Potrzebuję różdżki. - powiedział, podchodząc do lady i kładąc na niej ręce.
- Druga - dopowiedział, zanim sprzedawczyni zdążyła cokolwiek powiedziec. - Poprzednia była klonowa.
Kobieta dała mu znak, żeby chwilę zaczekał i zniknęła między regałami. Odwrócił się i oparł i lade, patrząc na drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Sherwood
Uczennica
avatar

Liczba postów : 35
Age : 24
Skąd : Nicea - Francja
Wiek : 16 lat
Gotówka : 72g 16s 21k .
Join date : 18/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 9:11 pm

A mogła wybrac inną kolejnośc odwiedzania sklepów. Ten był dopiero drugi, a panienka Sherwood już była obładowana nowiutkimi książkami do klasy drugiej. Na szczęście różdżka tyle nie miejsca nie zajmowała. Z resztą przy jej obecności można już było użyc zaklęcia pomniejszającego czy coś w tym rodzaju. Emma weszła do sklepu i rozejrzała się, lekko kiwając na czubkach swoich trzewików. W końcu ruszyła w stronę lady, przechadzając się wolno między zakurzonymi półkami sklepu. Stanęła w końcu przed sprzedawczynią, niestety ktoś właśnie zasłonił jej widok - czyli mówiąc prościej, wepchnął się jej w kolejkę. Pchnęła go łokciem tak, by odsunął się od niej (tak prawie z własnej inicjatywy) i posłała mu słodki, wymuszony uśmiech.
- Chyba byłam tu pierwsza, co ?
syknęła do niego. Właściwie to nie była to prawda. Ale takie jest prawo dżungli. Sherwood wzruszyła jedynie ramionami. Bo co miała zrobic ? Sprzedawczyni zdążyła zniknąc gdzieś w głębi sklepu, idąc oczywiście po różdżkę osobnika obok niej. No co za pech !
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis Ferlaud
Uczeń
avatar

Liczba postów : 20
Age : 25
Skąd : Bordeaux
Gotówka : 52g 16s 21k
Join date : 22/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 9:22 pm

Na pewno miał nieco dziwną minę, kiedy dziewczyna go popchnęła. W ogóle się tego nie spodziewał.
- No, chyba nie - odwarknął i stanął po jej drugiej stronie.
To było po rposru chamskie. On tu sobie spokojnie stał, a tu jakiś babsztyl mu się wepchnął. A podobno Francja to takie romantyczne miejsce, gdzie wszyscy żyją w zgodzie i tak dalej, i tak dalej. Chyba jednak jego ojciec, amerykanin, miał rację, mówiąc że to tylko pozory. Mieszkając we Francji już prawie siedemnaście lat chyba zdążył przyknąc do tej ludności i ich charakterów, on jednak zasze powstarzał, że amerykanie są o niebo lepsi od francuzów. No tak, bo jak inaczej może myślec taki amerykański chłopak? Przecież nie znajdziesz tutaj niczego, czego w Ameryce nie ma. To po co tu mieszkac, skoro tu tak nudno jest i nic nie ma szczególnego? Na to pytanie jego ojciec odpowiedzi mu nie dał. A raczej unikał jak ognia tego pytania. Mniejsza z tym. Faktem jest,, że dziewczyna nie była zbyt dla niego miła.
- Spieszy Ci się gdzieś, że tak się wpychasz? - spytał, zmuszając się na lekki uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Sherwood
Uczennica
avatar

Liczba postów : 35
Age : 24
Skąd : Nicea - Francja
Wiek : 16 lat
Gotówka : 72g 16s 21k .
Join date : 18/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 9:32 pm

Obróciła się w jego stronę, znudzona czekaniem na powracającą ku nim miliony lat świetlnych kobietę, która wyraźnie zagubiła się gdzieś na zapleczu. Emma skrzywiła się, zabierając swoją ciemnobrązową, połyskującą, idealnie obciętą grzywkę. Pokręciła głową z politowaniem.
- Och głuptasie. Nigdzie mi się nie śpieszy. Po prostu jestem. I to powinieneś sobie zapamiętac.
powiedziała bez chwili zastanowienia. Cóż, tak już było, że od dawien dawna panienka Sherwood miała pojęcie o swojej osobie. Nie zawsze miała ochotę zachowywac się jak księżniczka, jak na przykład w tym momencie. Ale czasem po prostu nie mogła sobie odmówic zakupu czegokolwiek, w tym przypadku zwykłej różdżki - przed jakimś zwykłym chłopakiem. Nieładnie, prawda ? No, tak już bywa.
- A coś Ci przeszkadza ? Może Ty się gdzieś śpieszysz ? Jaka szkoda.
złożyła swoje usta w dzióbek, ponownie kręcąc głową i wpatrując się błyszczącymi oczami w chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis Ferlaud
Uczeń
avatar

Liczba postów : 20
Age : 25
Skąd : Bordeaux
Gotówka : 52g 16s 21k
Join date : 22/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 9:45 pm

Ta dziewczyna miała po prostu znakomite poczucie humoru, o którym Alexis właśnie powoli zaczynał się dowiadywac. Nie żeby mu to bardzo przeszkadzało, ale wyjątkowo miłe to niebyło. No cuż, bywa. Myślał jednak, że młodzież tak się zachowuje to pewnego wieku. Trzynaście, czternaście lat max. Widac, mylił się bardzo. Może i to zachowanie nie było dziecinne, ale niezbyt wiedział do czego można było je przydzielic.
- Ja nigdzie się nie spieszę - powiedział bez żadnych emocji.
Dziewczyna mogła byc całkiem miła i w ogóle fajna, ale chyba trzbea było inaczej się z nią porozumiewac. Może według niej to on był jakiś dziwny? Tak trudno czsami zrozumiec ludzi. Ta dziewczyna wyglądała na trochę starszego od niego. Popatrzył na jej zakupy. Miał jakieś rzeczy do szkoły, więc znaczyło to, że była w jego wieku. Ciekawe spostrzerzenie.
- Z jakiego jesteś domu? - spytał już pewny, że chodzi do Beauxbaton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Sherwood
Uczennica
avatar

Liczba postów : 35
Age : 24
Skąd : Nicea - Francja
Wiek : 16 lat
Gotówka : 72g 16s 21k .
Join date : 18/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 10:00 pm

Na początku zignorowała jego pytanie widząc, że sprzedawczyni nadchodzi ze ślicznym pudełkiem i jeszcze piękniejszym, szczerym uśmiechem. Zemdlec można. Dziewczyna warknęła cicho. Że też to nie było jej pudełeczko z różdżką. Ale niby jak mogłoby to zaistniec - skoro obok niej stał wścibski młodzieniec, który różdżkę dostanie jako pierwszy ? Aktualny tok myślenia Emmy kojarzył jej się z przedszkolem i walką o ulubioną zabawkę. A tak nie mogło byc. Sherwood otrząsnęła się ze zbędnych i prawdę mówiąc nieco bezsensownych myśli.
- Właśnie wydaję swoje oszczędności na nową różdżkę. Uprzednio byłam po książki do drugiej klasy.
odpowiedziała mu, lekko wzdychając i w końcu łapiąc wzrokiem pannę Grotę.
- Proszę tylko na mnie spojrzec. Nie sądzi pani, że idealna dla mnie byłaby różdżka z jesionu ?
powiedziała wyniośle, starając się chwycic różdżkę z tego właśnie drewna. Ta niestety widocznie nie chciała byc własnością Emmy. Sprzedawczyni uśmiechnęła się złośliwie, a dziewczyna spiorunowała ją wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis Ferlaud
Uczeń
avatar

Liczba postów : 20
Age : 25
Skąd : Bordeaux
Gotówka : 52g 16s 21k
Join date : 22/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 10:14 pm

Albo on jest jakiś dziwny, albo dziewczyna wcale nie odpowiedziała mu na jego pytanie. On ją spytał o dom w Beauxbaton, a ona mu powiedziała, że kupiła książki. Nieco dziwne, ale mniejsza z tym. Panna Grota właśnie wróciła ze stosem kilku pudełeczek z różdżkami i musiał na jakiś czas przestac myślec o dziwnym zachowaniu dziewczyny. Promiennie uśmiechnięta kobieta postawiła różdżki przed nim na blacie.
- Wypróbuj, kochany - powiedziała, nadal się szeroko uśmiechając. Aż dziwne, że szczęka ją od tego nie boli, ale zapewne gdyby on dzień w dzień tak się uśmiechał do swoich gości też by do tego przywyknął. Pierwsza różdżka okazała się dla niego nieodpowiednia. Poleciały z niej tylko czerwono - żółte iskierki, spadając na podłogę. Druga okazała się jednak odpowiednia, co bardzo uszczęśliwiło Alexisa.
- Ta jest świetna! Po prostu doskonała.
Też się szeroko uśmiechnął. Kobieta zapewne teraz by się do niego uśmiechnęła, ale nie było to możliwe, ponieważ uśmiech wcale nie schodził jej z twarzy, chocby na krótką chwilkę. Schyliła się i wyciągnęła notes. Otowrzyła tam gdzie był ostatni wpis i napisała numer : 1945.
- Twoje nazwisko? - spytała, przygotowana do zanotowania.
- Alexis Ferlaud - powedział, wkładając rękę do kieszeni, skąd wyciągnął parę monet. Położył na ladzie równe 3 galeony.
- Zapakowac? - spytała i zanim zdążył cokolwiek powiedziec zaczęła mu szybko pakowac nowo nabytą różdżkę.
- Dziękuję - podziekował - Poczekac na Ciebie?
Zwrócił się do dziewczyny. Mogli zrobic dalsze zakupy razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Sherwood
Uczennica
avatar

Liczba postów : 35
Age : 24
Skąd : Nicea - Francja
Wiek : 16 lat
Gotówka : 72g 16s 21k .
Join date : 18/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 10:24 pm

Dziwnie ? Ona dziwnie się zachowuje ? To on widocznie źle interpretuje jej słowa. Jak na razie - faktycznie - nie odpowiedziała mu na pytanie. Aż takie to zaskakujące ? Widocznie była zajęta. Choc, może nie było to odpowiednie z jej strony. Jesion był drewnem ludzi powierzchownych, bez drugiego dna. Jak widac, Emmie jedynie wydawało się, że taka jest. Westchnęła ciężko, oglądając resztę różdżek. Kiwnęła głową do sprzedawczyni i wskazała palcem na orzechową różdżkę. Idealnie pasowała do jej orzechowych oczu.
- Proszę pokazac mi tę tam. To szpon Hipogryfa, tak ?
spytała spokojnie, odgarniając grzywkę z czoła i zaczesując kilka kosmyków za ucho.
- Ach tak, przepraszam. Zaczynam drugi rok nauki w Fiocco.
zwróciła się do chłopaka. Ponownie odwróciła się do kobiety, promiennie się uśmiechając. A to nowośc !
- Jak już wspominałam, przed momentem byłam w sklepie z książkami, ktoś zgubił pudełko z różdżką. Jeśli ma pani czas, niech pani tam zajrzy.
rzekła do niej, nachylając się nad jedną z podanych jej różdżek.
- Tak, byłoby miło, gdybyś na mnie jeszcze chwilę poczekał.
powiedziała do Alexa jako, że znała już jego imię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis Ferlaud
Uczeń
avatar

Liczba postów : 20
Age : 25
Skąd : Bordeaux
Gotówka : 52g 16s 21k
Join date : 22/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 10:35 pm

Fiocco, tak? Znał tam trochę osób, jednak nie wielu. Nie wiadomo dlaczego, ale spędzał czas raczej w towarzystwie osób z Trefonds i Assiette. Zbieg okoliczności? Możliwe. Dlatego właśnie znajomośc z dziewczyną może byc całkiem ciekawa.
- Ja jestem z Trefonds.
Rozejrzał się dookoła w poszukikaniu czegoś, na czym mógłby usiąsc. W końcu jego wzrok padł na parapet pod oknem. Wziął swoje szczelnie zapoakowane pudełko z różdżką i usiadł na parapecie, czekając aż dziewczyna zapłaci za swoją różdżkę. W tym czasie miał tochę czasu, żeby przemyślec, do jakich sklepów najlepiej pójśc zaraz po wyjściuz tego. Trzeba było kupic pergamin i pióro, szaty i kociołek. No i jeszcze książki. Co prawda dziewczyna była już w księgarni, ale miał nadzieję, że z nim pójdzie. No i jeszcze trzeba kupic miotłę i sprzęt do Quidditcha, i jeszcze sowę. Ile się teog nazbierało. Nie da się zrobix zakupów na szyubko. Czekają ich jeszcze długie wędrówki po sklepach i wybieranie potrzebnych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emma Sherwood
Uczennica
avatar

Liczba postów : 35
Age : 24
Skąd : Nicea - Francja
Wiek : 16 lat
Gotówka : 72g 16s 21k .
Join date : 18/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 10:51 pm

Dziewczyna odprowadziła wzrokiem Alexa, który najwidoczniej wolał usadowic gdzieś swoje cztery litery, aniżeli stac bezczynnie nad nią. Sama by tak zrobiła. W końcu ile można stac i czekac na tak niezdecydowaną osóbkę jaką była Emma Sherwood ? Dziewczyna sięgnęła po orzechową różdżkę i przyjrzała jej się. Wyleciały z niej złote iskierki.
- No widzi panienka, różdżka jest w sam raz dla panienki. Od zawsze było wiadomo, że tę giętkie, orzechowe różdżki, w których zawarty jest szpon Hipogryfa powinny należec do osób nieprzewidywalnych jednak uczuciowych... - zaczęła opowiadac panna Grota. Nie, żeby to było nudne. Ale Emmę lekko irytowało horoskopowe przewidywanie jej cudownego charakteru. Chociaż... może trochę racji w tym było.
- Dobrze, dobrze, wiem to... wiem ! - pisnęła lekko, zaciskając zmęczone powieki. Chwyciła pudełeczko z różdżką i dygnęła w podziękowaniu. Ruszyła w stronę Alexa, siadając obok niego na parapecie.
- Nie dziwię się, w końcu Fiocco to dom jedynie dla dziewcząt.
powiedziała i zeskoczyła na ziemię. Przekręciła swoje zakupy w rękach tak, by było jej wygodniej je nieśc.
- Ja zmierzam do sklepu z szatami. Dogonisz mnie, prawda ?
to było raczej pytanie retoryczne, z nutką złośliwości. Po chwili Emma zniknęła za drzwiami sklepu.


Ostatnio zmieniony przez Emma Sherwood dnia Czw Kwi 23, 2009 10:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Manon Guerard
Prefekt
avatar

Liczba postów : 42
Age : 25
Skąd : Aix-en-Provence
Gotówka : 71g 11s 21k
Join date : 21/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 10:56 pm

Płomienno włose dziewczę wkroczyło szybkim krokiem do słynnego sklepu Panny Groty, znanej z najlepszych różdżek w całej Francji. Manon nie była wielbicielką zakupów, jednak ten niepozorny kawałek drewna był jej niesamowicie potrzebny. Wiedziała, że drugiej takiej nie znajdzie, lecz nie zrażała się już na samym początku. Z dumnie uniesioną głową ominęła grupkę nieznanych jej uczniów i podeszła do lady, gdzie zazwyczaj radosna sprzedawczyni teraz przyglądała jej się z uważnie.
- Bonn nuit – powiedziała, gdyż pora odwiedzin lokalu przez uczennicę wyraźnie wskazywała na wieczór. Kobieta kiwnęła głową na powitanie i znikła dosłownie na moment, gdzieś w pomieszczeniu obok. Po chwili wróciła z jednym, eleganckim pudełeczkiem.
- Drewno wiśniowe, serce smoka, 11 cali, sztywna – wyrecytowała zupełnie tak, jakby ktokolwiek ją słuchał. – Powinna być idealna, ale dla pewności…
Nim kobieta skończyła mówić, ta szybko sięgnęła po różdżkę i sprawnym ruchem nadgarstka machnęła ‘patykiem’. Wazon z kwiatami uniósł się wysoko nad ladę, by po chwili pozbyć się zawartości nad głową Panny Groty. – Idealna – wysyczała przez mocno zaciśnięte zęby, spotykając się z przepraszającym wyrazem twarzy i powstrzymywanym rozbawieniem w wampirzych oczach koloru grynszpanu. Manon nie czekając długo, położyła 3 galeony przed sprzedawczynią i chwyciła swój nowy zakup w smukłe palce. Następnie, niczym burza skierowała się w stronę drzwi, znikając na pogrążonej w śnie ulicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Igor Neveu
Prefekt
avatar

Liczba postów : 14
Skąd : France, Toulouse
Gotówka : 99g 16s 21k
Join date : 21/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Czw Kwi 23, 2009 10:58 pm

Chłopak szedł wolnym krokiem przez najbardziej zatłoczoną ulice i chyba każdy wie, o jaką chodzi, prawda? Ach, tak tu szaro i nijako! Panicz westchnął cicho, wkładając ręce do kieszeni. Przez przypadek wpadł na jakąś młodszą dziewczynę, jednak nie bardzo tym się przejął. Nawet nie powiedział głupiego „przepraszam”, gdyż w jego mniemaniu była to akurat wina nieznajomej. No cóż, nieważne. Gdy stał już przed sklepem uchylił delikatnie drzwi, zauważając znajomego mu osobnika. Rzucił mu wymuszony uśmieszek, po czym wszedł do małego pomieszczenia. Skinął delikatnie głową w stronę panny Groty i położył dłonie na ladzie.
- Dzień dobry – wypowiedział melodyjnym głosem – Przyszedłem po różdżkę.
Nie ukrywam, że chłopakowi spieszyło się, jednak wolał nie poganiać właścicielki. Czasami trzeba być grzecznym i uprzejmym. Kultura wymaga, prawda? Mruknął coś jeszcze niezrozumiałego pod nosem, przygryzając wargę. Proszę się pośpieszyć!
- Witaj, miło Cię znowu widzieć – szepnęła, mrużąc nieznacznie oczy – Może…
Czy ona zawsze musi mieć takie wolne ruchy? Przecież on miał do odwiedzenia kilka sklepów, a ta w najlepsze wpatrywał się w te durne różdżki i szukała czegoś odpowiedniego. Nie wystarczyło po prostu wybrać pierwszą lepszą? W końcu to mu było obojętne, szczerze mówiąc.
- Włos z głowy wili, jedenaście cali, jesion oraz całkiem sztywna – wyrecytowała, podając pudełeczko młodzieńcowi, który niemalże natychmiast je otworzył i wyciągnął „patyczek”. Obrócił go między palcami i uniósł sceptycznie brwi w górę.
- No dobrze, niech będzie! – przewrócił oczami. O nie! Igor nie powie, że różdżka jest idealna! Bo taka nie była, zresztą zobaczymy później jak to będzie. Poczekał aż zapakuje różdżkę i wyciągnął z kieszeni trzy galeony. Cóż za wielki wydatek!
- Jeszcze tylko kupie parę książek i coś do ubrania – stwierdził sam do siebie. Nie przepadał jakoś szczególnie za zakupami, choć czasami trzeba było zakupić potrzebne rzeczy, nieprawdaż? Z wymalowanym niezadowoleniem na twarzy wyszedł ze sklepu, ruszając w stronę sklepu z odzieżą dla uczniów Beauxbatons.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Sklep   Pią Kwi 24, 2009 3:03 pm

Kolejnym celem Natashy było kupienie sobie różdżki. Pchnęła lekko drzwi, by znów znaleźć się w mniej zatłoczonym miejscu. O dziwo nie było tu nikogo. Rozejrzała się dookoła uśmiechając się delikatnie pod nosem. Dopiero dźwięk dzwoneczka nad drzwiami wybudził Natashę z letargu. Kiedy siwowłosy wytwórca różdżek wyłonił się zza regałów spojrzał na nią zdziwiony nieco. Uniósł lekko brwii i oparł się ciężko o swoją laskę. Widocznie to ten dziadek tej sprzedawczyni.
- Co cię tu sprowadza młoda damo ? - zapytał spokojnym głosem.
Natasha chwilę nic się nie odzywała dopiero po minucie lub dwuch odpowiedziała.
- Różdżka. Jedenasto calowa. Rdzeń z włosa z ogona jednorożca. Jesion, niezbyt giętka. - powiedziała tak błyskawicznie jakby z pamięci wyrecytowane. Mężczyzna na chwilę zniknął po czym, po chwili wyłonił się z długim pudełeczkiem, który położył zaraz na ladę.
- Proszę... Spójrz.
Brunetka wzięła pudełeczko do dłoni po czym otworzyła je i wyciągnęła z niego różdżke. Dziewczyna chwyciła ją w dłoń po czym machnęła. Z końca różdżki wyłonił się ledwodostrzegalny jasny promień. Sprzedawca skinął głową z uśmiechem, a Nat wręczyła mu do zmarszczonych dłoni należną sumę. Z krótkim 'do widzenia' opuściła pomieszczenie.
Jeszcze tylko dwa sklepy...
Powrót do góry Go down
Sevarell Vaekha
Prefekt
avatar

Liczba postów : 21
Age : 23
Skąd : Cardiff, Wielka Brytania.
Gotówka : 39g 15s 21k
Join date : 21/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Pią Kwi 24, 2009 9:48 pm

Weszła powoli do sklepu, wyraźnie zrezygnowana.
Już miała nadzieję, że wszystko się skończyło. Nawet skierowała się w stronę wyjścia z Rottreun, kiedy lista zakupów sporządzona przez nią poprzedniego dnia wysunęła się przed wszelkie inne myśli, przesłaniając rzeczywistość. Och, ta jej popaprana pamięć. Licho wie gdzie podziała swoją dawną różdżkę, po prostu nagle zniknęła. Trzeba by sprawić sobie nową, nie ma rady...
- Bry... - mruknęła jedynie przerywając swe rozmyślania, czego właścicielka sklepu zapewne nie dosłyszała. Faktem jednak było, że owa młoda dama przykuwała uwagę - przecież cała była obładowana zakupami, które złożyła na ziemi doszedłszy do lady. Kotka syczała gniewnie, upchnięta do dużej, papierowej torby. Bowiem kiedy została puszczona na ziemię, czmychała gdzieś prędko, i ani myślała wracać.
- Cóż to się stało? Zdaje mi się, że niedawno miałam przyjemność gość tutaj panienkę - wyrecytowała Panna Grota, uśmiechając się dobrodusznie.
- Byłabym wdzięczna, gdyby odpuściła sobie pani zbędne pytania, na pogawędki czasu raczej nie znajdę.
Stanowczy, ostry ton głosu dziewczyny uciął dalszą dyskusję, do czego w prezencie dołączyła ponaglające, niezbyt przyjazne spojrzenie.
Sprzedawczyni na chwilkę odeszła w głąb sklepu, wróciła natomiast w małym, wąskim pudełkiem. Położyła je na blacie, i zanim zdążyła mrugnąć, Sev już trzymała różdżkę w ręku. Machnęła nią, a zaraz potem ciszę panującą w pomieszczeniu przerwał donośny huk. Ot, sekunda, i jakiś obraz wylądował na podłodze.
- Wyśmienita - burknęła dziewczyna. - Miałam zamiar to strącić.
- Dwanaście cali, włos z ogona jednorożca, heban. Sztywna. Trzy galeony.
Złote monety wylądowały na ladzie, a głośne trzaśnięcie drzwiami oznajmiło światu, że Sevarell właśnie opuściła sklep.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Camile Blue
Uczennica
avatar

Liczba postów : 21
Age : 24
Skąd : Pariss,London
Gotówka : 45g16s21k
Join date : 28/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Sro Kwi 29, 2009 6:18 pm

Camile weszła powolnym krokiem do skelpu. Omiotła spojżeniem sklep i stwierdzaiała że sprzedawczyni nie było.Chrząknłęa głośno
-Ekheem!...Dzień Dobry.Dziewczyna powiedziała głośno.
Sprzedawczyni wyłoniła się zza lady.
-Witaa Panienkę.Pierwsza różdżka?
-Niee! Pierwsza sie złamała,chcę drugą.
-Dobrze.A więc poczekaj tutaj chwilkę.
-Spoko.Powiedziała z Amerykańskim akcentem.
Kobieta uśmeichneła się tylko weszła na zapleczę.Chwilę tam sie krzątała po czym jednak wyszła niosąc ze sobą około 10 pudełek z różdżkami.
-Spróbuj tą.To Cis i włos Wili.Dziewczyna wziełą różdżkę i machneła nią.A z szafek powypadały inne rózdżki.Camile odłozyła różdżke z włosem Wili mówiąc:
-TO chyba nie ta.
-Tak zdecydowanie.Przytaknęła kobieta.-Ale spróbuj jeszcze tą to Cis i pióro feniksa 13 cali bardzo sztywna.
Dziewczyna wzieła różdżke do ręki i odrazu poczuła przypływ energii.Machneła różdżka a z niej wyleciały czerwone płomienie.
-to ta!!.rzekła uradowana sprzedawczyni.
-Ojj tak!.Powiedziała Camile.
-3 galeony proszę.
-O właśnie prszę,była bym zapomniała.Dziewczyna połozyła na ladzie pieniądze po czym zwróciła sie do drzwi.
-Dowidzenia.Powiedzaiała wychodząc.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Laurent De Noir
Uczeń
avatar

Liczba postów : 28
Age : 26
Skąd : Marsylia
Gotówka : 76g16s21k
Join date : 01/05/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Pią Maj 01, 2009 11:23 pm

Do sklepu wszedł siedemnastoletni chłopak, wyglądający jakby nie spał co najmniej od kilku dni. Był blady i zarazem strasznie chudy. Poruszał się powoli i mozolnie. Sprawiał wrażenie człowieka starego i znudzonego życiem. Ale pozory mylą! Laurent był osobą otwartą i cieszącą się życiem. Chociaż chyba tego nie okazywał…
- Dzień dobry. – powiedział i położył na ladzie złamany magiczny patyk – Da się z tym coś zrobić?
Jego spojrzenie padło na sprzedawczynię, na której twarzy malowało się zmieszanie.
- Przepraszam, ale z tym nic się już nie da zrobić. – wyjaśniła – Ale może pan sobie kupić nową, mamy całkiem spory wybór. – dodała szybko, machinalnie, jakby wymawiała tą formułkę kilkanaście razy dziennie. Laurentowi za bardzo się to nie spodobało, ale niestety nie miał wyjścia.
- Dobrze, może pokaże mi pani jakie różdżki macie w sprzedaży? – zapytał.
Kobieta krzątała się trochę między półkami, aż w końcu wyszła niosąc trzy, niewielkie, czarne opakowania. Ułożyła je delikatnie na blacie i wyjęła pierwszy magiczny patyk.
- Włos Wili, giętka, siedem cali, mahoń. Proszę spróbować. – powiedziała i uśmiechnęła się z satysfakcją.
Panicz De Noir wziął do ręki patyczek i machnął nim w powietrzu. Coś błysnęło i trzasnęło i kilka szklanych butelek rozbiło się w pył.
- Nie, nie stanowczo nie. – mruknęła sprzedawczyni – Może ta? Heban. Dziesięć Cali, Giętka, Popiół z Popiełka.
Laurent wziął do ręki magiczny patyczek i poczuł ciepło, wydobywające się z jego prawej ręki. To było przyjemne, to była ta różdżka! Musiał ją mieć.
- Poproszę tą, jest znakomita. – powiedział i wręczył trzy galeony kobiecie – Do widzenia!
Razem ze swoim zakupem wyszedł ze sklepu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aurore Stevens
Uczennica
avatar

Liczba postów : 6
Age : 23
Skąd : Bordeaux
Gotówka : 149G 16S 21K
Join date : 27/04/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Pią Maj 01, 2009 11:25 pm

Drobna dziewczyna o ciemnych włosach stanęła na początku centrum zakupowego szaleństwa. Ludzie przechodzący obok niej mogli zauważyć, jak Aurore wzdycha ciężko, po czym ze zrezygnowaniem kręci głową.
- Szkolne zakupy zdecydowanie nie są tym co mogła bym polubić - wycedziła do siebie przez zaciśnięte zęby.
Westchnęła ponownie, zmierzwiła włosy. Zatarła dłonie wmawiając sobie, że może ją to w jakikolwiek sposób zagrzać do walki. Walki z półkami przepełnionymi szkolnymi bibelotami, książkami i różnymi - pomocnymi w mniejszym lub większym stopniu - gadżetami. Hardo ruszyła przed siebie, a po kilku krokach zatrzymała się gwałtownie, przez co starsza kobieta idąca za nią, wpadła w dziewczynę z impetem.
- Wypadało by trochę uważać - burknęła pod nosem, gdy kobieta wyminęła ją wymachując w jej stronę pięścią. Zapewne rzucała niezbyt przyjazne epitety pod adresem "młodej pannicy, która za nic ma sobie dobre wychowanie" i tak dalej. Ale Aurore jej nie słuchała. Zawsze w najmniej oczekiwanych momentach odcinała się, zamyślając się na zupełnie inny, w żaden sposób nie związany z sytuacją, temat. Gdy się otrząsnęła dotarło do niej, że tępo wpatruje się w witrynę sklepiku różdżkarskiego.
- Nie nie, tu byłam na początku edukacji, a moja różdżka sprawuje się świetnie - zapewniła sama siebie, odruchowo macając patyk w tylnej kieszeni swoich spodni, po czym ruszyła dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Price
Uczennica
avatar

Liczba postów : 34
Age : 22
Skąd : Francja, Vannes
Gotówka : 25g 1s 21k
Join date : 02/05/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Nie Maj 03, 2009 1:48 pm

Dziewczyna weszła do sklepu. Na to najbardziej czekała. Podeszła do lady i chwilę poczekała.
-Hmmm...
Odezwał się cichy kobiecy głos gdzieś z oddali.
-Proponuję ci tą różdżkę. 11 i pól cala, akacja, giętka... O jejcia.. Pióro pegaza. Proszę.. będzie pasować. Na pewno...
Kobieta uśmiechnęła się a Alice bez zastanowienia wzięła różdżkę. Schowała ją do siatki i położyła na ladzie 3 galeony.
-Dziękuje...
[i]Wyszła i udała się do kolejnego sklepu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.wamporze-zycie.blog.onet.pl
Matthias De Neveer

avatar

Liczba postów : 5
Age : 25
Skąd : Paryż
Gotówka : 79g16s21k
Join date : 03/05/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Nie Maj 03, 2009 4:50 pm

Chłopak trochę zniecierpliwionym krokiem wszedł do sklepu, wiedział po co tu przyszedł i kiedy tylko zobaczyła go sprzedawczyni szybko zawołała:
- Podejdź tu szybko, szybko !
Bez słowa wcisnęła mu do ręki różdżkę po czym dodała głośno
- Szybko machnij.
Kiedy tylko palce chłopca wzięły ów kawałek drewna chłopca przeszło mrowienie po całym ciele, a gdy machnął niewielkie pudełeczko na stoliku podniosło się.
-Ta będzie dobra, dużo czasu na Ciebie czekała, już myślałam ze nigdy jej nie sprzedam, nikogo ona nie wybrała. To wyjątkowa różdżka.
Dodała po czym chłopak ją oddał by zapakować mu, sprzedawczyni podając mu ją rzekła
- 12 i pół cala, cis, pióro feniksa. Wyniesie 3 g.
Chłopak podał monety po czym się pożegnał i wyszedł ze sklepu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alexis Nox

avatar

Liczba postów : 4
Age : 25
Skąd : London,New York,Paris
Join date : 03/05/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Nie Maj 03, 2009 8:52 pm

Alex trochę onieśmielona podążała z ojcem amerykaninem przez zatłoczoną uliczkę.
-To Tu!.powiedziała pokazując żelazną tabliczke z narysowaną różdżką.
-A wiec wchodźmy.powiedziała raźno ojciec dziewczyny i popchnął lekko dziewczyne która weszła do sklepu w nieładzie.Zobaczyła sprzedawczynie
-Dzień dobry.powiedziała uprzejmo.
-Bonjur.Odpowiedziała z uśmiechem kobieta.
-Ja przyszłam po rózdżkę.
-Tak właśnie myślałam.Powiedziała z uśmiechem kobieta po czym wcisęła Ale do ręki różdżke.
-Machnij.To drzewo rózane i włos jednorożca.
Alex posłusznie machneła ale swojący na ladzie dzban z wodą spadł z niej.
-To jednak nie ta.Stwierdziła ALexis i oddała kobiecie rózdżkę.
-Tak to nie ta.Ale myślę ze ta byłaby dobra.Sprzedawczyni podała dzieczynie różdżkę bardzo sztywną.
-Machnij.To jest Cis i Pióro feniksa 13,5 cala
Dziewczyna wzieła rózdżkę od kobiety i kiedy tylko zacineła na niej swoje palce poczuła nagły przypływ energii.Machnęła a z różdżki wyleciał czerwony płomień.
-To Ta!ucieszyła sie owa kobieta.
-Poproszę 3 galeony.
-Tak juz daje,prosze.
powiedziała Alex podajac kobiecie trzy złote monety.
Po czym wyszła nie żegnajac sie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Elodie Volanges
Uczennica
avatar

Liczba postów : 7
Skąd : Paryż,Francja
Gotówka : 120g16s21k
Join date : 13/05/2009

PisanieTemat: Re: Sklep   Sro Maj 13, 2009 9:23 pm

Kolejnym sklepem, do którego udała się Elodie, był sklep z różdżkami. W sumie to jeszcze tylko tego jej brakowało, ponieważ inne potrzebne rzeczy zakupiła już o wiele wcześniej Na początku wahała się czy też, wejść czy nie. Ale w końcu przełamała się i drzwi jak zaczarowane otworzyły się przed nią, ukazując świat sklepu. Weszła niepewnie. Ale ta nie pewność, nie była aż tak duża, gdyż sklep akurat w tym momencie świecił pustakami. Tuż przed nią stanęła kobieta, która zaczęła jej się bacznie przyglądać. Elodie, trochę była tym speszona, ale postanowiła nic nie mówić, tylko dać się rozwinąć tej sytuacji. Kiedy kobieta, oddaliła się w głąb półek, dziewczyna z ulgą odetchnęła. Za bardzo nie lubiła, jak ktoś jej długo przygląda. Kiedy kobieta po upływie sporego czas wróciła z powrotem, podała jej różdżkę.
Rudowłosa nie pewnie ją wzięła. Ale kiedy trzymała już ją w dłoni, poczuła przyjemne ciepełko, które przeszyło jej całe ciało.
- Wiedziałam że będzie pasować - powiedziała po chwili kobieta, i lekko się uśmiechneła.
Dziewczyna, w ramach odpowiedzi posłała, tylko ciepły uśmiech i udała się do lady, gdzie zostawiła odpowiednią sumę. Następnie z różdżką , i sową wyszła na zewnątrz. Wtopiwszy się w tłum, postanowiła jeszcze powałęsać się po okolicy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep   

Powrót do góry Go down
 
Sklep
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sklep z ubraniami Gladraga
» Sklep Madame Malkin
» Sklep z eliksirami J. Pippin's
» Sklep Ollivandera
» Sklep Odzieżowy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: La Cidas :: Rottreun - Centrum Zakupów :: Różdżki-
Skocz do: